Są książki historyczne, które czyta się jak raport. I są takie, które czyta się jak wejście do metalowego korytarza, gdzie pachnie olejem, wilgocią i adrenaliną, a każdy dźwięk może oznaczać bombę głębinową. „Odwaga straceńców. Polscy bohaterowie wojny podwodnej” Kacpra Śledzińskiego należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. To reportażowo napisana opowieść o ludziach i decyzjach, które podejmowali w warunkach dalekich od komfortu, często dalekich nawet od „rozsądku”, ale bliskich temu, co w wojnie bywa najcenniejsze: determinacji.
O czym jest książka
Śledziński bierze na warsztat polskich podwodniaków z czasów II wojny światowej i prowadzi czytelnika przez najbardziej elektryzujące epizody ich działań. W tle mamy twarde realia kampanii 1939 roku, ograniczenia sprzętowe, polityczne i logistyczne, a z przodu: załogi okrętów, które musiały działać „na styk”. Autor pokazuje nie tylko same operacje, ale też mechanikę wojny podwodnej: napięcie, ryzyko, improwizację i cenę, jaką płaci się za każdy błąd.
Wydanie książkowe ukazało się w wydawnictwie Znak (2013), a w obiegu funkcjonują dane bibliograficzne w okolicach 390 stron (w zależności od opisu księgarskiego) oraz ISBN 978-83-240-2774-3.
Najmocniejsze wątki: Orzeł, Wilk, Sokół i Dzik
ORP „Orzeł” – ucieczka, która przeszła do legendy
Jednym z najmocniejszych fragmentów „mitologii” polskiej floty jest historia internowania ORP „Orzeł” w Tallinnie i ucieczki. To wydarzenie ma swoją dobrze udokumentowaną „oś faktów”: okręt został internowany, Estończycy ograniczali możliwości działania, a załoga zdołała się wyrwać i kontynuować służbę mimo ogromnych utrudnień (w tym problemów z mapami).
Śledziński potrafi ten wątek opowiedzieć tak, by nie popaść w pomnikową patetyczność: legenda pozostaje legendą, ale jednocześnie wraca tam, gdzie jej miejsce, do ludzi, którzy mieli pot spływający po karku, a nie złotą ramkę na ścianie.
ORP „Wilk” – Bałtyk, Plan „Worek” i droga do Wielkiej Brytanii
Równie ciekawie wypada „Wilk”, czyli historia działań na Bałtyku i przedarcia się na Zachód. Muzeum Marynarki Wojennej opisuje m.in. start działań 1 września 1939 i epizody, w których okręt był atakowany bombami głębinowymi, odnosząc uszkodzenia.
Wiemy też, że 20 września 1939 „Wilk” dopłynął do Rosyth w Wielkiej Brytanii.
To ważne, bo pozwala trzymać recenzję na twardej faktografii: odwaga w tej książce nie jest hasłem, tylko czymś, co widać w przebiegu realnych działań.
ORP „Sokół” i ORP „Dzik” – „Terrible Twins”
Jeśli ktoś szuka w tej książce rozdziałów „akcji”, to duet „Sokół” i „Dzik” jest naturalnym magnesem. Właśnie te okręty zyskały przydomek „Terrible Twins” („straszne bliźniaki”).
W niektórych opracowaniach i podsumowaniach pojawia się też syntetyczna informacja, że polskie okręty (w tym ten duet) zatopiły lub uszkodziły łącznie ponad 20 jednostek przeciwnika.
To robi wrażenie, ale Śledziński (i to jest jego plus) nie zatrzymuje się na liczbach. Stara się wytłumaczyć, dlaczego te sukcesy były możliwe, jakie były realia działań na Morzu Śródziemnym, oraz jak wyglądała codzienność załóg, gdy „bohaterstwo” oznaczało czasem po prostu wytrzymanie kolejnej doby w ciasnym kadłubie.
Styl i konstrukcja: popularnonaukowo, ale nie „na skróty”
Największą zaletą książki jest to, że jest przystępna. To nie monografia techniczna, nie spis operacji i tabel. To raczej literatura faktu z ambicją opowiadania historii. W dobrym sensie: autor buduje sceny, przywołuje kontekst, prowadzi tempo. Dzięki temu książka działa także na czytelnika, który nie zna różnicy między typami okrętów, ale chce zrozumieć, co przeżywali ludzie w środku.
Jednocześnie trzeba uczciwie powiedzieć: to nie jest „encyklopedia” wojny podwodnej. Kto oczekuje maksymalnie szczegółowego, technicznego rozpisania każdego starcia, może chcieć doczytywać dalej (i to też jest ok). „Odwaga straceńców” jest przede wszystkim opowieścią o bohaterach i o mechanice odwagi, nie o śrubkach, przekrojach i wykresach.
Dla kogo jest ta książka
dla osób, które lubią historię opowiedzianą żywo, a nie wyłącznie „suchą”,
dla czytelników szukających tematu ORP „Orzeł”, „Wilk”, „Sokół”, „Dzik” w jednym, przystępnym tomie,
dla tych, którzy chcą zrozumieć, czym w praktyce była wojna podwodna i dlaczego w niej liczy się psychika równie mocno jak stal.
Ocena końcowa
„Odwaga straceńców” to bardzo dobra propozycja, jeśli chcesz wejść w temat polskich okrętów podwodnych w II wojnie światowej bez poczucia, że czytasz instrukcję obsługi. Śledziński umie pisać o historii tak, by jednocześnie szanować fakty i nie gasić emocji, które są częścią tej opowieści.